Dokarmiam ptaszki od paru dni. Właściwie to dokarmiam sikory (-> sikora bogatka), bo to one głównie zlatują się na parapetr. W tej chwili dokarmiane są słonecznikiem. Lubią go, a i dla mnie jest to jak na razie najwygodniejsze.
Fajnie ogląda się te bestie jak się zlatuja po nasiona. Podskoczą, chwycą w dziub i w tym samym ułamku sekundy znikają. Przysiadają na gałęzi na pobliskiej magnolii, ew. temu celowi służy im rosnąca nieco dalej czarna sosna, wkładają nasiono pomiędzy łapki (czy sikorki mają łapki? jak się nazywają ich dolne kończyny?) i wydziobują je zeskorupki. Jak skończą, to przylatują po następne... I tak w kółko ;)
Aż dziwne, że taki kotecek jak ja zabrał się za dokarmianie ptaszków, nie? ;)
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,4060616,trackback
komentarze (0) | dodaj komentarz